Witajcie w Rozstajach.

Rozstaje? Co kurwa?

Jajco. Każda społeczność może nazwać swoje jebane miasteczko jak chce, nieprawdaż? No właśnie. Więc trochę szacunku przybłędo, bo w obecnym świecie kulkę można zarobić za rzeczy mniej dotkliwe, niż wyśmiewanie nazwy czyjejś “małej ojczyzny”. Tak więc, Rozstaje to miasteczko leżące gdzieś w Arkansas. “Miasteczko” to może trochę na wyrost, mieszka tu po prostu kilkuset ludzi.

Kilkuset? To raczej jakaś zapyziała wiocha, a nie miasteczko.

A zdziwiłbyś się. Od czasów buntu maszyn większość Zapyziałych Stanów to jak okiem sięgnąć ruiny, nieskażone ludzką obecnością. Gdzie nie spojrzysz natura odzyskuje to, co jej dawno temu zagrabiono – czy to rozrastającymi się lasami, czy posuchą pustyń. Nie dość, że zostało nas tak niewielu na skutek tego, co Moloch wypuścił nam na zagładę, to jeszcze zaczął się bawić w papcia boga, i tworzy w swoich trzewiach nowego człowieka. Mutanci. Jedni mu ewidentnie nie wyszli, wyglądają i zachowują się jak zombie ze starych, dobrych horrorów. Tylko są jeszcze głupsi. Serio, na tyle, że dają sobą sterować. Ale mniejsza, Maszyna odbiła to sobie tworząc inne, lepsze lub gorsze istoty. I niestety, coraz częściej widać, że blisko już do stworzenia “nadczłowieka”, który dokończy to, w czym jego twórca nawalił.

Apokalipsa, sraty taty. Może i Moloch nas trochę zaskoczył, ale od razu taki płacz? U nas w Vegas wszystko kręci się po staremu, nie pierdol mi więc, że jest aż tak źle!

Źle? Nie no kurwa, gdzieżby. Nie ma skąd brać jedzenia, żeby nie umrzeć z głodu, leków, żeby nie paść na byle katar, amunicji, żeby obronić swoje dupsko, ani paliwa, żeby stąd kolokwialnie mówiąc spierdolić. Samotny wilk oznacza obecnie debila, który umrze w męczarniach w ciągu kilkunastu dni. Tylko razem, jako społeczność, ludzie mają szansę na przeżycie. Tak jak my. Za betonowym murem, chroniącym przed mutantami i bandytami. Za wieżami z bronią przeciwpancerną, chroniącymi przed maszynami. Z własnymi uprawami, marnymi, ale jednak. Z chociażby prowizoryczną lecznicą i źródłem nieskażonej wody. Z prymitywnymi warsztatami, które zapewniają najbardziej podstawowy sprzęt. I przede wszystkim, z ludźmi gotowymi poświęcić wszystko w obronie życia tak swojego, jak i całej wspólnoty. Bo wiedzą, że bez niej czeka ich tylko śmierć.

No dobra, ale kto tu w ogóle rządzi?

Zwykle, jak to w naszej ukochanej demokracji, przedstawiciele społeczności. U nas jest to konkretnie Rada, czyli siedmu ludzi wybranych przez wspólnotę, jako najlepsi w jakiejś dziedzinie. I tak, każdy z nich zawiaduje sprawami dotyczącymi Rozstajów w zakresie kolejno pożywienia, rzemiosła, paliwa, zaplecza lekarskiego i chemicznego, obrony, wypraw poza mury i rozsądzania sporów. Wszyscy oni podejmują decyzje wspólnie, i naprawdę się starają. Wiesz czemu? Bo gdy poprzedni kierujący amunicją próbował czmychnąć ciężarówką pełną broni, złapaliśmy go. I w wielkiej radości rzuciliśmy go na arenę, gdzie na surowo wpierdoliły go mutki. Skuteczny straszak, co nie? Ale tak to u nas już działa. Albo pracujesz na rzecz innych, albo czeka Cię kara. Od talionowych, tych z ucinaniem kończyn, przez wyrzucenie gołym i niekoniecznie wesołym poza mury, do jakiejś widowiskowej egzekucji. I nie ma przebacz.

I co niby możecie mi zrobić, jeśli będę miał na te wasze prawa wyjebane, hę?

No, jeśli podchodzisz pod nasze mury z takim nastawieniem, to Gwiazda Smith z wieży czwartej zaraz odstrzeli ci ze swojego minima tę pustą łepetynę. A jeśli wykręcisz jakiś numer po wejściu, to uwierz, jesteśmy ludźmi z niesamowitą wyobraźnią. Zapewnimy ci odpowiednie atrakcje.

Nie no dobra stary, daj se na wstrzymanie, żartowałem tylko.

No na głupiego nie wyglądasz, domyśliłem się. Jeśli chcesz do nas dołączyć, to zapraszam do śluzy, sprawdzimy czy nie masz jakichś mutacji czy innych parchów. A, i jeśli masz coś wspólnego z gangami, to też radzę spierdalać byle dalej. I to by było na tyle, o twoim dalszym losie zdecyduje ludność rozstajów. Wchodzisz?

Rozstaje

Ca22aa2631bc73ea71234af24e4ed78b